Komunikacja miejska w służbie człowieka

Nie wiem, dlaczego, ale wpisy stają się coraz bardziej osobiste. Dobrze, źle, sama nie wiem. Piszę tak, jak pamiętam. A mogę pamiętać źle lub inaczej. Mogłam także o czymś zapomnieć lub pominąć. Gdyby nieznany nam wcześniej świadek poniżej opisanych wydarzeń chciał się ujawnić albo gdyby kogoś gdziekolwiek coś dźgnęło- niech da znać. Znajomość zawrzemy i ewentualnie skorygujemy co trzeba :)

Ach. Zapomniałabym. Zanim zaczniemy, konieczna jest definicja:

Hiperbola (gr. hyperbola, łac. superlatio, pol. wyolbrzymienie), przesadnia – środek stylistyczny polegający na wyolbrzymieniu, przejaskrawieniu cech przedmiotów, osób, zjawisk. Może dotyczyć ilości, rozmiaru, stosunku emocjonalnego, przyczyny, znaczenia lub skutku. Stosowany dla wywarcia mocnego wrażenia, spotęgowania ekspresji.

___________________________________________________________________________________________

Nie ma lepszego miejsca na zawarcie znajomości niż komunikacja miejska. No, dla kogo miejska, dla tego miejska. Mnie w udziale przypadł kursujący co godzinę autobusik, który, niezależnie od pory roku, niestrudzenie pokonuje kolejne wiochy, wioski i wioseczki, by dowieźć tubylców do miasta (nazwy nie zdradzę, ale poszpanuję wiedzą z geografii- 4. pod względem gęstości zaludnienia w kraju i 8. pod względem wielkości w Wielkopolsce).

Lata świetlne temu, wspólnie z Migdalicą (która, pamiętam, wstydziła się przed kolegą swoich czaderskich rajtuzów w paski) dojeżdżałyśmy do szkoły autobusem. To dopiero były czasy- niezależnie od sytuacji, co najmniej dwie godziny pogaduch dziennie miałyśmy zagwarantowane. Migdalico, nawet nie wiesz, jak cholernie brakuje mi tych wspólnych wojaży :( Wpadania bez zapowiedzi i bezskutecznych prób wyciągnięcia cię na rower też. Zmiastowałaś (zmieściłaś głupio brzmi) trochę :)

Mała dygresja pt. Wpaść z zapowiedzią

On i ona. Łóżko. Wszystko fajnie, cacy. Nagle ona mówi: – Uwaga, teraz wpadnę.

Wiem, że suchar zasługuje na puchar. Mimo wszystko, darujmy sobie. Naprawdę nie mam już wolnego miejsca w gablocie i na półkach…

Ale, wróćmy do Migdalicy, która jest kobietą nie tylko światłą, ale i światową. Znajomości i wtyki ma wszędzie, mówię wam. Nie wiem, jak ona to robi. Aż dziwnie się czułam, kiedy (w pierwszej gimnazjum) za każdym razem, wsiadając do autobusu, słyszałam: Hej, Migdalica!, Ojej, Migdalica, jak dawno cię nie widziałam! i inne okrzyki zachwytu, prośby o autografy, raz nawet oberwałam lecącym stanikiem. Szok po prostu.

Dzięki cieszącej się sławą i uznaniem wśród lokalnej ludności Migdalicy, poznałam parę ciekawych osób. Później- samo poszło. Spotkałam koleżankę Migdalicy, która przedstawiła mi swoją koleżankę. Ta koleżanka z kolei… No, rozumiecie. Trochę jak w brazylijskiej telenoweli, jeno Rodryga jakiego brak. W każdym bądź razie- moje grono znajomych znacznie się dzięki wpływom Migdalicy poszerzyło, za co jestem jej niezmiernie wdzięczna :)

Ta historia w pewien pokrętny sposób wyjaśnia, w jaki sposób poznałam Izzy. Może kiedyś opowiem o naszej znajomości, kto wie? :)

PS Mówiliśmy trochę o wsi… Wieś, muzyka ludowa, folk- ten ciąg skojarzeń w końcu doprowadzi nas do tego cuda-

. Na mnie zrobiło kolosalne wrażenie. Z tej babeczki, śliweczki-Węgiereczki taka trochę Janis Joplin :)

Jeden komentarz do “Komunikacja miejska w służbie człowieka

Odpowiedz na „~seks telefonAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>