BŻS

RobertSadurski

Dziś rozmawiałam z moimi pracodawcami o wakacjach. Oni jadą na trzy tygodnie do Kanady i przez pół godziny wysłuchiwałam opowieści o locie w klasie biznesowej, luksusowych hotelach i polach golfowych. W końcu, chyba z grzeczności, zapytali mnie, jak wyglądają moje plany po powrocie do Polski. Powiedziałam, że jadę z Kudłatym na tydzień nad morze. Gdy…
Czytaj dalej

BŻS

Kudłaty zamierza zrobić prawo jazdy. Dziś uznał, że jedna z kursantek go podrywała, ponieważ KOPAŁA W JEGO KRZESŁO i kiedy na nią spojrzał, to się UŚMIECHNĘŁA. Cóż, nie mam serca wyprowadzać go z błędu…

BŻS

FrankfurtTakiRozwinięty

Kiedy po raz pierwszy pojechałam do Frankfurtu, nie miałam ze sobą ani mapy, ani przewodnika. Postanowiłam iść przed siebie i zwiedzać wszystko, co wyda mi się interesujące. Za punkt orientacyjny obrałam sobie wieżę Katedry Cesarskiej. Gdy okazało się, że można na nią wejść, nie wahałam się ani chwili. Oglądanie świata z góry sprawia mi dużą…
Czytaj dalej

Wszystko stanęło na głowie

Och i ach

Wszystko stanęło na głowie. W październiku rozpocznę studia na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Kudłaty zrezygnował ze studiów w Poznaniu i jedzie ze mną, co oznacza, że będziemy wspólnie: – mieszkać – studiować (co prawda na różnych wydziałach) – pracować (jeśli coś znajdziemy) – chodzić na randki do Planetarium – obżerać się piernikami. Mój…
Czytaj dalej

BŻS

Byłam z Kudłatym na spacerze, gdy mama wysłała mi SMS-a: Rambo sika z podniesioną łapą! Odpisałam: Kudłaty też.

BŻS

Po udanej imprezie u Blanki przyszedł czas, żeby pójść spać. Leżałam na tapczanie między Kudłatym a Karo. Kudłaty chrapał, Karo posapywała, a ja próbowałam zasnąć. Gdy rozpychająca i wiercąca się Karo nagle przestała się ruszać i posapywać, przestraszyłam się i musiałam, ale to musiałam sprawdzić, czy oddycha, dyskretnie podsuwając jej swoją dłoń pod nos. Na…
Czytaj dalej

BŻS

A propos` ziemniaków. Kudłaty, który nazywa mnie Ziemniaczkiem, doszedł do wniosku, że moje cycki to bulwiątka. Romantyk, nie ma co!

Szkoła zimowa 2014

Z Muszyny wróciłam cała i zdrowa. Jak cała moja klasa, z wyjątkiem Misia. Śmieszne. Przez trzy dni uskarżał się na ból kolana, ale chodził na stok. Do szpitala pojechał na doczepkę z hipochondrykami i leserami. Okazało się, że tylko jemu naprawdę coś było- naderwał sobie więzadło. Lekarze zrobili mu rentgen i zapakowali nogę w gipsową…
Czytaj dalej

Żeglarskie impresje

Klasowy wyjazd na żagle okazał się dokładnie tym, czego potrzebowałam. Oto kilka luźnych impresji, wrażeń i wydarzeń. 1. W mojej klasie jest niepełnosprawna dziewczyna. Na wszystkie wycieczki jeździ z nami i tym razem nie było inaczej. Kapitan miał uprawnienia do zabrania takiej osoby na pokład jachtu, więc nie było problemu. Teoretycznie. Nagle okazało się, że…
Czytaj dalej