BŻS

RobertSadurski

Dziś rozmawiałam z moimi pracodawcami o wakacjach. Oni jadą na trzy tygodnie do Kanady i przez pół godziny wysłuchiwałam opowieści o locie w klasie biznesowej, luksusowych hotelach i polach golfowych. W końcu, chyba z grzeczności, zapytali mnie, jak wyglądają moje plany po powrocie do Polski. Powiedziałam, że jadę z Kudłatym na tydzień nad morze. Gdy…
Czytaj dalej

BŻS

SeksTakiCybernetyczny

Wieczorem rozmawiałam z Karo na Facebooku. Narzekała na upał. – Ja leżę i cieknę, tak się pocę. Rozebrałam się właśnie i przykryłam się mokrym ręcznikiem. – Ej, to brzmi jak cyberseks.

Wszystko stanęło na głowie

Och i ach

Wszystko stanęło na głowie. W październiku rozpocznę studia na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Kudłaty zrezygnował ze studiów w Poznaniu i jedzie ze mną, co oznacza, że będziemy wspólnie: – mieszkać – studiować (co prawda na różnych wydziałach) – pracować (jeśli coś znajdziemy) – chodzić na randki do Planetarium – obżerać się piernikami. Mój…
Czytaj dalej

BŻS

Po udanej imprezie u Blanki przyszedł czas, żeby pójść spać. Leżałam na tapczanie między Kudłatym a Karo. Kudłaty chrapał, Karo posapywała, a ja próbowałam zasnąć. Gdy rozpychająca i wiercąca się Karo nagle przestała się ruszać i posapywać, przestraszyłam się i musiałam, ale to musiałam sprawdzić, czy oddycha, dyskretnie podsuwając jej swoją dłoń pod nos. Na…
Czytaj dalej

BŻS

A propos` ziemniaków. Kudłaty, który nazywa mnie Ziemniaczkiem, doszedł do wniosku, że moje cycki to bulwiątka. Romantyk, nie ma co!

Moja pierwsza szkoła zimowa, czyli „Dziennik młodej narciarki”

Przenieśmy się do roku 2010. Jestem w pierwszej gimnazjum i jadę na pierwszą szkołę zimową. Szczegółowa relacja z tego wyjątkowego tygodnia zachowała się (w formie pomiętego zeszytu w owieczki), bo pani od polskiego kazała nam prowadzić „Dziennik młodego narciarza”. Pomyślałam sobie, że fajnie będzie zestawić opis mojego pierwszego wyjazdu na narty i porównać go z…
Czytaj dalej

Żeglarskie impresje

Klasowy wyjazd na żagle okazał się dokładnie tym, czego potrzebowałam. Oto kilka luźnych impresji, wrażeń i wydarzeń. 1. W mojej klasie jest niepełnosprawna dziewczyna. Na wszystkie wycieczki jeździ z nami i tym razem nie było inaczej. Kapitan miał uprawnienia do zabrania takiej osoby na pokład jachtu, więc nie było problemu. Teoretycznie. Nagle okazało się, że…
Czytaj dalej

Podróże kształcą- co z tym zerem?

Ten wpis dedykuję mojej nauczycielce matematyki i uroczyście przysięgam, że NIGDY nie powiem już na nią i na wykładany przez nią przedmiot złego słowa. Wyrazy wdzięczności kieruję także do układu immunologicznego Migdalicy, który nawalił w odpowiednim momencie- w przeciwnym razie nie byłabym świadkiem poniżej opisanej historii. _____________________________________________________________________________________________ Grypa, która na tydzień skutecznie wyłączyła mnie ze…
Czytaj dalej

Na co komu blogowanie?

Zastanawiałam się ostatnio, dlaczego założyłam tego bloga. Zabierałam się do tego dość długo. Poprzedni blog, którego kilka lat wcześniej prowadziłam z przyjaciółmi, wpędził nas w niezłe kłopoty. Pod wpływem emocji i impulsu napisaliśmy o paru osobach z klasy coś, czego normalnie nigdy byśmy nie opublikowali. Przyznałam się, bo spora część tego gówna była mojego autorstwa….
Czytaj dalej

Poznańską pyrą być!

Wreszcie ferie! Mój Boże, jak dobrze być poznańska pyrą Ciężki był tamten tydzień po świętach. Nauczyciele, jakby problem przestawiania się z trybu bożonarodzeniowego na roboczy w ogóle ich nie dotyczył, zasypali nas sprawdzianami, kartkówkami, zadaniami domowymi i innego tego typu przyjemnościami. Koszmar. I jak tu uwierzyć, że to wszystko dla TWOJEGO dobra, kiedy śpisz po…
Czytaj dalej