Robaczywa bajeczka

Za miastami, autostradami i osiedlami była sobie wieś. Na wsi nie było autostrad i osiedli, było tam za to dużo ziemi. W ziemi zaś żyły sobie dżdżownice- stworzonka różowe i śliskie.

Dżdżownice prawie niczym nie różniły się od ludzi. Te zupełnie malutkie leżały w łóżeczkach, a babcie lub dziadziusiowie czytali im robaczywe bajeczki i pilnowali, by nic złego malutkim dżdżowniczkom się nie stało. Te starsze chodziły do szkoły, a dorosłe- do pracy.

Większość dżdżownic pracowała w ziemiołomach. Zwierzątka te pracowicie przeżuwały glebę i tworzyły nowe tunele oraz drogi szybkiego pełzu dla dżdżownic. Praca w ziemiołomie była niebezpieczna, więc dżdżownice zawsze zakładały kaski (na wszelkie co).
Jedną z pracujących w ziemiołomach dżdżownic była Czesława. Cześka, bo tak wołała na nią rodzina i przyjaciele różniła się od innych dżdżownic tym, że nie znosiła swojej pracy.

- To jest strasznie nudne!- marudziła. -Ciągle tylko przeżuwaj, przeżuwaj i przeżuwaj. I tak w kółko przez kilka godzin dziennie. Ile można?!

Mama i tata próbowali Cześkę pocieszyć i tłumaczyli, że praca, którą wykonuje jest bardzo potrzebna i ważna. Bez skutku.

- I co z tego?! – oburzała się za każdym razem. – Równie dobrze mogłabym być piosenkarką. Śpiewałabym piosenki i umilałabym czas innym dżdżownicom! No i nie musiałabym przeżuwać tej wstrętnej, obrzydliwej ziemi, której nienawidzę!- krzyknęła i trzasnęła drzwiami swej norki.

Następnego dnia Cześka (jak zwykle) zjadła śniadanie, wypiła herbatkę i popełzła do pracy. Jak zwykle założyła swój zielony kask i wpełzła do windy wraz z innym dżdżownicami, które także miały na sobie kaski (na wszelkie co).

Gdy zjechali na właściwe piętro budowy, majster rozdzielił zadania między dżdżownice. Cześka, której przypadło samotne kopanie tunelu, była bardzo niezadowolona. Nie dość, że musiała wykonywać pracę, której szczerze nie znosiła, to nie mogła pogadać i pożartować z innymi dżdżownicami.

Wściekła podpełzła na wyznaczone miejsce i zabrała się do roboty. Westchnęła, otworzyła szeroko paszczę i wgryzła się w ziemię. Później szło już gładko- przeżuć-połknąć-przeżuć-połknąć i w kółko…

Z zamyślenia Cześkę wyrwał delikatny szum. Dżdżownica odwróciła się i zobaczyła sypiący się ze sklepienia żwir. Krzyknęła ze strachu i rzuciła się do ucieczki- nie chciała przecież zostać zasypana żywcem. Udało jej się wydostać z wykopanego przez siebie tunelu, ale żółty piasek nadal sypał się ze sklepienia- popełzła więc szybko do tunelu awaryjnego, by przeczekać katastrofę.

-Uff… Udało się- mruknęła do siebie Cześka.

Chwilę później na jej głowę spadł spory kamyk. Dżdżownica upadła i straciła przytomność.

Kiedy się ocknęła, poczuła przeraźliwy ból w tylnej części ciała. Cześka z przerażeniem zauważyła, że jest do połowy przygnieciona kamieniami i żwirem. Obok niej leżał pęknięty kask- dżdżownicy zrobiło się zimno, kiedy pomyślała, co by się stało, gdyby tego dnia zapomniała go założyć.

Cześka próbowała uwolnić się spod przygniatającej ją sterty, jednak na próżno. Zmęczona, głodna i spragniona wołała o pomoc. Ochrypła od krzyczenia, jednak nikt jej nie usłyszał, nikt nie przyszedł. Dżdżownica rozpłakała się z bezradności. Kiedy się w końcu uspokoiła, do głowy przyszedł jej szalony pomysł na uwolnienie się. Zastanawiała się przez chwilę i doszła do wniosku, że jeśli sama się nie uratuje, to nie uratuje jej nikt.

-No nic. Albo stąd wyjdę o połowę krótsza, albo nie wyjdę wcale- podsumowała i z całej siły ugryzła miejsce, w którym jej ciało stykało się z kamieniem.

Bolało strasznie, jednak już po chwili Cześka mogła się poruszać. Nie oglądając się za siebie, resztkami sił popełzła w stronę wyjścia.

Po jakimś czasie w końcu udało jej się wydostać z ziemiołomu. Gdy inne dżdżownice zobaczyły, co się stało, szybko pośpieszyły Czeście z pomocą- zabrano ją do szpitala, gdzie zrobiono transfuzję i opatrzono koniec cześkowego ciała. Lekarze opiekowali się Cześką tak dobrze, że już po trzech dniach mogła wyjść ze szpitala.

Zamiast wrócić do domu, wściekła udała się do ziemiołomu. Nawrzeszczała na szefa i zażądała odszkodowania, grożąc rozprawą sądową. Kiedy w końcu dostała zadowalającą ją kwotę, rzuciła pracę w ziemiołomie i została piosenkarką.

Rok później Cześka była sławna w całym Podziemiu. Miała mnóstwo pieniędzy (wybudowała rodzicom dużą, przestronną norę), nagrywała piosenki, które od razu stawały się hitami i poznała Franka- fantastycznego gitarzystę, za którego wyszła. Co ciekawe, Frankowi wcale nie przeszkadzało to, że Cześka była o połowę krótsza od innych dżdżownic- czasem w żartach mówił na nią „Maleńka”.

Cześka żyła sobie długo i szczęśliwie wśród rodziny i przyjaciół.

PS Ziemiołom zamknięto rok później, gdy okazało się, że nie spełnia minimalnych norm (nawet azjatyckich).

Ilustracja pochodzi z:
http://czasdzieci.pl/pliki/rod_zabawy/f_rz_119_2f312.jpg

4 komentarze do “Robaczywa bajeczka

  1. Super tekścik! Z humorem i przesłaniem :) Całość ubrana w fajny pomysł. Zacznij pisać dziewczyno, choćby dla siebie! Czekam na więcej i pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>