O brokułach, czyli jak pyszne mogą być warzywa

Dawno, dawno temu, Bogu się nudziło, więc postanowił sobie stworzyć   nowy, tym razem niedoskonały świat. Niestety, efekt końcowy nie był zadowalający. Pusta i skalista Ziemia (bo tak roboczo Stwórca nazwał swe dzieło) nudziła Stwórcę do tego stopnia, że postanowił nieco ją ulepszyć i ożywić.

Z racji, że początki zawsze są trudne, postanowił zacząć od czegoś nieskomplikowanego. Wybrał miły dla oka zielony kolor i wziął się do roboty.

Najpierw stworzył wysokie, smukłe drzewa o rozłożystych koronach. Wybranym gatunkom dołożył bonus w postaci owoców, innym obiecał, że staną się mieszkaniem dla później powstałych istot.  Powołane do życia drzewa były więc wdzięczne swemu Stwórcy.

Z racji, że Bóg postanowił uczynić nowy świat niedoskonałym, kolejne jego dzieła mogły być tylko gorsze od poprzednich. Po pięknych drzewach stworzył więc krzaki, później porastające ziemię trawy, na końcu- chwasty.  Gdy jednak oddalił się o parę kroków, by spojrzeć na swoje dzieło z innej perspektywy, stwierdził, że przyszłe , niepowstałe jeszcze stworzenia nie mogą żywić się wyłącznie owocami.

Aby utrudnić życie przyszłym mieszkańcom planety, wymyślił warzywa. Postanowił umieścić je częściowo w ziemi (niżej nawet od perzu) i otoczył je chwastami. Wszystko po to, aby Niepowstali (tak Bóg roboczo nazwał istoty, które planował powołać później do życia) mieli utrudnione życie. Schylając się, by je znaleźć, nieświadomie będą oddawali pokłony chwastom i najmarniejszym z Niepowstałych istot. Zaiste, przedni kawał.

Warzywa nie powinny być słodkie. Bóg chciał, by były gorzkie, twarde i kwaśne, tak jak życie późniejszych mieszkańców Ziemi. W zamian miały zawierać mnóstwo witamin i składników mineralnych, które pomogłyby Niepowstałym przeżyć.

Tak więc stworzył: marchewki, ziemniaki, selery, cebule, pietruszki, a nawet buraki. Nie były one tak zadowolone, jak drzewa, ale mimo wszystko- lepiej żyć, niż nie żyć. Z pokorą przyjęły więc swój los.

Nawet najlepszym zdarzają się wpadki. Brokuły, choć były zaledwie półproduktem i nie nawet nie istniały, już posiadały wielką inteligencję. Przejrzały boski plan i ani myślały godzić się na podobny układ. Spostrzegły, że najlepiej wiedzie się długowiecznym drzewom i poprosiły Stwórcę o to, by uczynił je jednymi z nich.

Bóg, spełniając prośbę brokułów, pamiętał jednak o swojej Zasadzie Niedoskonałości- sprawił, że brokuły były najszpetniejszymi drzewami świata. Nie miały nawet kory i liści, były za to pokraczne i oślizłe. Swą niedoskonałością cieszyły oko Stwórcy.

Niestety, nawet najinteligentniejsze stworzenia, takie jak brokuły, nie miały szans w starciu z Największym Umysłem Wszechświata- kiedy zdały sobie sprawę, że padły ofiarą (tym razem doskonałego) żartu Boga, ciężko się na Niego obraziły i postanowiły się odegrać.

Okazja nadarzyła się prędko. Tak to już z Wielkimi Tego Wszechświata bywa- nieograniczone możliwości sprawiają, że łatwo się nudzą. Szatan, który zamiast odejść w swój kąt Wszechświata i zająć się tworzeniem nowego obiektu, wolał psuć zabawę Stwórcy. Nic nie sprawiało mu takiej frajdy, jak niweczenie jego planów.

Wiedziony swoim trzydziestym ósmym zmysłem, usłyszał prośbę brokułów oraz adresowane do Boga pogróżki. Pomyślał chwilę i stworzył naprędce wynalazek, który Niepowstali wynajdą dwa tysiące lat później, nazywając go GMO.

Szatan, czyli Drugi Umysł Tego Wszechświata, zanim zabrał się do działania, sprawdził, jakimi zabezpieczeniami Bóg otoczył swe najnowsze dzieło. Zbliżył się na bezpieczną odległość do placu budowy i osłupiał, gdyż nie było żadnych zabezpieczeń. Żadnych! Mimo wszystko, wolał się nie narażać Stwórcy, więc skorzystał z tylnego wejścia.

Korzystając tym razem z czterdziestego piątego zmysłu, bez problemu odnalazł pomstujące na Boga brokuły.

- Witajcie, zieloniutkie! – powitał brokuły z uśmiechem, starając się ukryć obrzydzenie. – Nie dość, że zielone, to jeszcze oślizłe. Co ten stary pryk wyrabia?- pomyślał, a na głos powiedział: – Mam sposób na wszystkie wasze problemy. Z waszym wizerunkiem już nic się zrobić nie da, ale mogę sprawić, że urośniecie do gigantycznych rozmiarów. Hormony wzrostu, sterydy, takie tam. Nieważne. W każdym bądź razie- przerośniecie nawet topole i swoimi…Koronami odetniecie im dostęp do Słońca. Wszystkie rośliny zginą, cała robota Stwórcy pójdzie na nic, a wy będziecie jedynymi istotami na Ziemi. Jedynymi, czyli największymi i najpiękniejszymi.

- Chwilunia!- przerwały Szatanowi inteligentne brokuły. – Raz już przystałyśmy na taką korzystną ofertę i źle na tym wyszłyśmy. Jeśli się zgodzimy i wszystko pójdzie zgodnie z planem- czego chcesz w zamian? Gdzie jest haczyk?- zastanawiały się.

- Nie ma. Niweczenie planów Stwórcy sprawia mi dostatecznie wiele frajdy. Zresztą, czego mógłbym od was chcieć? Co wy macie mi do zaoferowania? – szydził. Brokuły, przekonane żelazną, szatańską logiką, zgodziły się. Przyjęły od Szatana kolorowe pigułki i szybko je połknęły. Bez popijania! Wszyscy, podekscytowani niweczeniem boskich planów, zamknęli oczy i czekali, aż kolorowe pigułki zaczną działać.

Gdy po kilku minutach Brokuły otwarły oczy, nie widziały chwastów, krzewów i drzew.

- Czy to już?- Czy to już jesteśmy tak wielkie, że przysłaniamy wszystko? Czy jesteśmy teraz największe i najpiękniejsze? Nie widzimy nawet nieba. Czy przerosłyśmy nawet niebo? Czy to, co jest nad niebem, jest zielone?- dopytywały się podekscytowane.

Długo nie musiały czekać na odpowiedź.

- O, wy głupie!- zagrzmiał potężny głos, należący nie do Szatana, a…Stwórcy. – Wy biedne, głupie, małe brokuły, które będąc mniejszymi od trawy, które będąc niżej nawet od perzu tkwicie w przekonaniu o własnej potędze!

- Gdzie my jesteśmy?- zapiszczały przerażone brokuły. –Szatanie, gdzie jesteś? Znowu nas oszukano- wrzasnęły. Ech, pechowe brokuły. W starciu z Największym Umysłem Tego Wszechświata przegrywały już dwa zero. No cóż, nie ta liga…

- Nie ma żadnego Szatana! – głos Boga kipiał od gniewu.- Każdego, kto wchodząc na plac budowy, nie zakłada kasku wypraszam w trybie natychmiastowym. Przecież tu jest mnóstwo luźnych elementów! Co by było, gdyby jeden z nich spadł komuś na głowę i spowodował trwałe uszkodzenie mózgu? Ale, po co ja wam to mówię…I tak nie zrozumiecie. Jesteście tylko brokułami. Od dziś będziecie najmarniejszym i najobrzydliwszym warzywem. Fuj! Na samą myśl o was w moich ustach robi mi się niedobrze! Wszyscy Niepowstali będą wami gardzić, a dzieci Niepowstałych  na samą myśl o was będą moczyły w nocy łóżka.  Małe, zielone i oślizłe. Tfu! Zostawiam was samych i idę popracować nad burakami, bo jakieś grubiańskie się porobiły…

I tak oto, mówiąc o pysznych brokułach nikt nie ma na myśli  smacznego pożywienia, a obrzydliwe, zielone warzywo, które nie dość, że nie wiedziało, gdzie jego miejsce, uważało się za wspanialsze od samego Stwórcy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>