Trójmiasto 2015

Zawsze chciałam odwiedzić wschód Polski, więc jesienią pojechałam z Kudłatym do Lublina na kilka dni. Wypad we dwoje okazał się na tyle udany, że w te ferie zimowe także postanowiliśmy gdzieś wyskoczyć. Gdy jego ojciec zasugerował nam Trójmiasto, stwierdziliśmy: Czemu nie? Zarezerwowaliśmy hotel, kupiliśmy bilety na pociąg, spakowaliśmy się i wyruszyliśmy w podróż.

Podróż minęła nam zaskakująco szybko. Trasę Poznań-Gdańsk pokonaliśmy zaledwie w trzy godziny. Od pewnego czasu PKP deklaruje, że zmieniło się nie do poznania, do Poznania zresztą też. Czyżby nie były to słowa rzucone na wiatr?

Kolejnym pozytywnym zaskoczeniem okazał się nasz hostel. Mieszkaliśmy w samym sercu gdańskiej starówki. Wąska, pięciopiętrowa kamienica z krętymi schodami i drewnianą, trzeszczącą podłogą miała w sobie wiele uroku. Czytaliście Panienkę z okienka Jadwigi Łuszczewskiej? Jest tam kapitalna scena, w której główny bohater, przechadzając się po Gdańsku, dostrzega w jednym z okien piękną dziewczynę i postanawia ją poznać. Chwilę później, dzięki sprytnemu fortelowi, wchodzi do środka i ugania się za nią po całym domu. Co wydarzyło się dalej? Sami przeczytajcie. Warto, bo powieść, oprócz tego, że jest niezwykle ciepła i sympatyczna, doskonale oddaje klimat XVII-wiecznego Gdańska. Zwiedzając nasz hostel, czułam się niczym dzielny Kazio poszukujący swojej panienki z okienka.

Mówiąc o naszym hostelu, nie sposób nie wspomnieć o naszym pokoju. Z Kudłatym nazwaliśmy go antykoncepcyjnym. Dlaczego? Z okna widzieliśmy kościół św. Jana, a na ścianie na wprost łóżka wisiał obraz tegoż świętego. Zastanawiam się, co zobaczył, że tak wstydliwie spuścił wzrok. O ile katolickie elementy wystroju mogły dodawać pieprzyku, to panująca w pokoju temperatura sprawiała, że każdemu o zdrowych zmysłach odechciałoby się rozbieranek. Nawet, gdy włączyliśmy grzejnik, od okna cały czas ciągnął chłód. A łóżka… Zestawiliśmy razem dwa pojedyncze, które wydawały na zmianę serie jęków oraz pierdów, no i ciągle się rozsuwały. Gdy pierwszego dnia położyliśmy się na jednym, chcąc uniknąć tragicznej śmierci w szparze, przechyliło się i z hukiem wylądowaliśmy na podłodze. Mimo wszystko, gdybym miała wrócić do Gdańska, bez wahania wybrałabym to samo miejsce. Drobne niedogodności można wybaczyć, ale klimatu nie da się podrobić.

Dzięki dobremu położeniu naszego hostelu wszędzie mieliśmy blisko. Dla mnie i dla Kudłatego była to nowa sytuacja – wreszcie mogliśmy gdzieś wyjść bez wcześniejszego planowania i angażowania rodziny. Cóż, wszystko ma swoje blaski i cienie, zarówno mieszkanie w mieście, jak i na wsi.

Mimo, że byliśmy w Gdańsku tylko cztery dni, udało się nam całkiem sporo zobaczyć. Oto fotorelacja:

7 komentarzy do “Trójmiasto 2015

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>