Podróż

mapa 1

Jeśli chcecie zobaczyć, co jest napisane w ramkach, puknijcie w mapę :) 

Wyłaziłam ze skóry, żeby w te wakacje wyjechać do kraju niemieckojęzycznego. Nieważne gdzie, nieważne jak, nieważne z kim. Zależało mi na samodzielnej podróży, zobaczeniu czegoś nowego, poznaniu nowych ludzi i sprawdzeniu swojego niemieckiego w praktyce. Ani przez chwilę nie przypuszczałam, że realizacja tego pomysłu będzie taka trudna…

Początkowo miałam jechać do Austrii, do pracy jako Aupairmädchen. Ucieszyłam się, bo podczas kontaktu z dziećmi bariera językowa jest mniejsza i człowiek uczy się nowych słów i wyrażeń w rekordowym tempie. No i wpadłoby trochę grosza do kieszeni, który można by przeznaczyć na kolejną podróż :) Niestety, mimo starań najlepszego germanisty pod słońcem*, nie udało się. Postanowiłam się nie poddawać i szukać dalej. Stwierdziłam, że mogę robić wszystko (w granicach rozsądku, rzecz jasna!): opiekować się dziećmi, psem, domem, ogrodem… Ba! Mogę nawet parzyć kawę, której nienawidzę i zanosić ją pracodawcy ze śpiewem na ustach. Wszystko, byleby wyjechać. Pytałam wśród rodziny, sąsiadów i znajomych. Nic.

A jednak, udało się! Wszystko dzięki:

a) Zdaniu, które padło w odpowiednim miejscu i czasie (podkreśliłam na czerwono, gdyby ktoś nie wiedział :) ).

b) Przedszkolakowi, który wyjechał razem z mamą do Kilonii i ma spędzić tam cały lipiec. Mama Przedszkolaka jest germanistką, co roku w wakacje wyjeżdża do Niemiec w ramach stypendium. W wynajmowanym przez nią mieszkaniu jest dużo miejsca, więc zabiera ze sobą rodzinę lub znajomych. Podświadomie, podczas najniewinniejszej w świecie rozmowy na GG postanowiłam się wprosić:

Przedszkolak: Opowiedz, co słychać w szkole. **

Ja: Przyjadę i ci opowiem.

Przedszkolak: OK!

Ja: OK

Tak właśnie było! Kilka dni później czekałam na poznańskim Dworcu Głównym na Basię. Kim jest Basia? Uwaga, skupcie się: To córka koleżanki mamy Przedszkolaka***. No. To już znacie Basię. Basia gra na basie, pracuje jako grafik i była wspaniałym towarzyszem podróży. Nie znałam jej wcześniej, ale przez 12 godzin podróży miałam wystarczajaco dużo czasu, by nadrobić zaległości. Basia nie wyglądała na swój wiek. Niewinna buźka okazała się jednak bardzo zwodnicza. Poznałam jej cięty język podczas podróży, gdy trafnie komentowała lub krytykowała ludzi, którym się przyglądałam. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze kiedyś wyjść z nią na piwo (bo przecież nie na kawę, której nienawidzę).

Podróż minęła nam bez większych trudności. Okazało się, że Basia, rezerwując nam bilety, nie zwróciła uwagi na miejscówki i miałyśmy miejsca w innych przedziałach. Nie wiadomo, który był gorszy. W przedziale Basi siedzieli naburmuszeni ludzie, którzy wyglądali, jakby chcieli otworzyć okno, ale nie mieli odwagi i czekali, aż zrobi to ktoś inny. W moim przedziale znajdowali się:

1. Młode małżeństwo, czyli Cicha Ciężarna, która nie odezwała się ani słowem przez całą podróż i Podpity Prostak, zachowujący się chamsko i wulgarnie. Obrażał wszystkie kobiety w przedziale. Ledwo weszłam do przedziału i zdążyłam się przywitać, zapytał, czy jestem feministką. Na szczęście, po kilku trudnych (i dla niego, i dla nas) godzinach zasnął i spał snem sprawiedliwego. Czyżby spełnił się w roli mizogina? :)

2. Matka, córka i pies. Pierwsza była sympatyczna, ale męcząca, ponieważ dawała się sprowokować Podpitemu Prostakowi, z oburzeniem reagując na jego zachowanie i próbując go wychować. Równie dobrze mogła porwać się z motyką na słońce. Córka i pies bezproblemowi.

3. Córka policjanta, która weszła do przedziału akurat wtedy, gdy wszyscy wyjątkowo zgodnie zżymaliśmy się na policję. Ups!

Na miejsce dotarłyśmy późnym popołudniem. Rozstałam się z Basią i z radością powitałam Przedszkolaka, który czekał na mnie z obiadem. Później poszłyśmy na spacer. Po 15 minutach wiedziałam, że mi się spodoba. Dlaczego? O tym już wkrótce!

* Miałam wyjechać do znajomych najlepszego germanisty pod słońcem, żeby zająć się ich dziećmi. Niestety, czas pędzi nieubłaganie i zanim najlepszy germanista pod słońcem się obejrzał, dzieci dorosły. Jako opiekunka mogłabym co najwyżej pilnować, czy bezpiecznie dotarły z imprezy do domu :)

** Chodzę do szkoły specjalnej. Rok szkolny kończymy zazwyczaj w pierwszym tygodniu lipca. Życie!

*** Brzmi jak telenowela, wiem. Nic na to nie poradę.

7 komentarzy do “Podróż

  1. Czekam na więcej :D, chcę zobaczyć nasze ‚SELFIE’, które zrobiłaś jak szłyśmy na prom :D. Bez niego to nie będzie to samo.

    Ale ogólnie genialnie z Tb spędziłam te 5 dni!
    Dziękuję! :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>