BŻS

Z Szarmanckim przyjaźnię się od ponad sześciu lat. Czasem zastanawiam się, jak to w ogóle możliwe, skoro tak bardzo się od siebie różnimy. Widać to chociażby na przykładzie naszego podejścia do pracy i obowiązków. 1. – Dlaczego nie bawisz się ze swoim podopiecznym? – On ma zajęcie. – Co robi? – Szuka klocków. Wczoraj mu…
Czytaj dalej

BŻS

FrankfurtTakiRozwinięty

Kiedy po raz pierwszy pojechałam do Frankfurtu, nie miałam ze sobą ani mapy, ani przewodnika. Postanowiłam iść przed siebie i zwiedzać wszystko, co wyda mi się interesujące. Za punkt orientacyjny obrałam sobie wieżę Katedry Cesarskiej. Gdy okazało się, że można na nią wejść, nie wahałam się ani chwili. Oglądanie świata z góry sprawia mi dużą…
Czytaj dalej

BŻS

Zaprosiłam Kudłatego, bo miałam wolny dom. No, prawie wolny. Młody nie pojechał z rodzicami do lasu, ale powiedział nam, że o 14:00 spotyka się z kolegą. Widząc, że nieco się ociąga z wyjściem, postanowiliśmy zrobić mu kawał i punktualnie o 14:00 wparować do jego pokoju bez koszulek z pytaniem: Ile jeszcze mamy czekać (aż sobie…
Czytaj dalej

Jedziemy!

Nigdy nie byłam na wschodzie Polski. Postanowiłam to zmienić i zaproponowałam ludziom z klasy wycieczkę rowerową po najpiękniejszych miastach, takich jak Białystok, Sandomierz czy też Zamość. Pomysł nie doszedł do skutku. Ostatecznie postanowiliśmy zorganizować wypad nad morze. Misiu (znać harcerza!) opracował trasę, którą możecie zobaczyć na mapce powyżej. Naszym celem jest dotarcie ze Świnoujścia do…
Czytaj dalej

Podlewanie, nawadnianie, odwodnienie…

Rodzice wyjechali, więc jestem majordomusem Co wieczór podlewam rośliny w ogrodzie. Biegam sobie po podwórku boso, w ogrodniczkach i z wielką, blaszaną konewką. Całkiem fajna zabawa Siebie też muszę nawadniać. Mama kupiła syrop do rozcieńczania o smaku moreli i agrestu. Z dodatkiem cytryny, limonki i mięty jest jeszcze lepsze! Dlaczego tyle piszę o wodzie? Ano,…
Czytaj dalej

Hop hyc!

Umówiłam się dziś z Kudłatym. Mam mały kłopot z dojazdem, bo: 1. To dość daleko. Spacer nie wchodzi w rachubę. 2. Nikt mnie nie podrzuci. Mało komu jest po drodze do takiej pipidówy. 3. Nie mam prawa jazdy (jeszcze). 4. Mama uszkodziła pedał w moim rowerze, a stary po ostatniej wyprawie jeszcze nie doszedł jeszcze…
Czytaj dalej

O poranku na przystanku

Tydzień temu wybrałyśmy się z Juśką do Poznania na spotkanie z Ekscentryczną. W autobusie miała miejsce absurdalna, lecz zabawna sytuacja. Na przystanku spotkałyśmy mojego starego wuefistę. Sympatyczny facet, ale straszna pierdoła. Przywitałyśmy się. Niestety, rozpoczął pogawędkę. Zrzuciłam ciężar konwersacji na Juśkę i odliczałam minuty do przyjazdu autobusu. No, wreszcie. Zajęłyśmy miejsca w bezpiecznej odległości od…
Czytaj dalej

Żeglarskie impresje

Klasowy wyjazd na żagle okazał się dokładnie tym, czego potrzebowałam. Oto kilka luźnych impresji, wrażeń i wydarzeń. 1. W mojej klasie jest niepełnosprawna dziewczyna. Na wszystkie wycieczki jeździ z nami i tym razem nie było inaczej. Kapitan miał uprawnienia do zabrania takiej osoby na pokład jachtu, więc nie było problemu. Teoretycznie. Nagle okazało się, że…
Czytaj dalej

Poznańską pyrą być!

Wreszcie ferie! Mój Boże, jak dobrze być poznańska pyrą Ciężki był tamten tydzień po świętach. Nauczyciele, jakby problem przestawiania się z trybu bożonarodzeniowego na roboczy w ogóle ich nie dotyczył, zasypali nas sprawdzianami, kartkówkami, zadaniami domowymi i innego tego typu przyjemnościami. Koszmar. I jak tu uwierzyć, że to wszystko dla TWOJEGO dobra, kiedy śpisz po…
Czytaj dalej

Poświąteczny groch z kapustą

Święta, święta i po świętach. Obżarłam się, ale, na szczęście, nie przytyłam. Wręcz przeciwnie, zapodziałam gdzieś pół kilo. Gdyby tak zapodziać gdzieś jeszcze z trzy albo cztery… Oj, nie pogardziłabym. Spotkałam się z rodziną i z dawno niewidzianymi przyjaciółmi. Co się nagadaliśmy i powygłupialiśmy, to nasze. Dobrze, że w mojej rodzinie nie ma zwyczaju organizowania…
Czytaj dalej