BŻS

LeciWpierdol

Mój podopieczny doprowadzał mnie dziś do szału. Niezależnie od tego, co mu proponowałam, odpowiadał: I don`t want to do it. Postanowiłam więc zostawić go samemu sobie i zająć się resztą swoich obowiązków. Mimo góry gier, książek i zabawek do dyspozycji, Alex cały czas łaził za mną i pytał, czy może pograć na tablecie lub pooglądać…
Czytaj dalej

Jak nie być przegrywem nigdy więcej?

Wczoraj okazało się, że nie dostałam się na wymarzone studia w Poznaniu i we Wrocławiu. Wpisano mnie na listę rezerwową, ale, bądźmy szczerzy, nie mam szans załapać się na wolne miejsce. Czekam jeszcze na wyniki rekrutacji na UMK w Toruniu, ale nie robię sobie wielkich nadziei. Prawo jest jednym z najbardziej obleganych kierunków i trzeba…
Czytaj dalej

BŻS

Byłam z Kudłatym na spacerze, gdy mama wysłała mi SMS-a: Rambo sika z podniesioną łapą! Odpisałam: Kudłaty też.

BŻS

pociąg!

Wybrałam się z Kudłatym do Trójmiasta. Po powrocie opowiadałam padre, że podróż pociągiem była zaskakująco komfortowa i krótka. – Ile jechaliście z Gdańska do Poznania? – 3h. – Pośpieszny? – Nie, Intercity.

Wesołych Świąt!

Moje przygotowania do świąt powoli dobiegają końca. Muszę jeszcze tylko zapakować prezenty dla rodziny. Na szczęście tym razem pamiętałam, żeby kupić papier do prezentów i wszystkie inne potrzebne rzeczy . Cała rodzina zgodnie olała sprzątanie. Po co myć okna, skoro od tygodnia pada deszcz? Po co zasuwać z odkurzaczem i mopem, skoro psy i tak…
Czytaj dalej

BŻS

Zaprosiłam Kudłatego, bo miałam wolny dom. No, prawie wolny. Młody nie pojechał z rodzicami do lasu, ale powiedział nam, że o 14:00 spotyka się z kolegą. Widząc, że nieco się ociąga z wyjściem, postanowiliśmy zrobić mu kawał i punktualnie o 14:00 wparować do jego pokoju bez koszulek z pytaniem: Ile jeszcze mamy czekać (aż sobie…
Czytaj dalej

Przygotowania do świąt trwają w najlepsze. Mama świruje, bo w poniedziałek mamy gości i wszystko musi być cycuś – glancuś. Nie rozumiem tej obsesji na punkcie sprzątania. Trzeba mieć naprawdę niską samoocenę, żeby sądzić, że gości bardziej od nas interesuje kurz na półkach albo zaciek na oknie. Dobra, ja tam się nie znam Roboty huk, ale nie…
Czytaj dalej

Z cyklu: rodzinne rozmowy przy stole

Tak się złożyło, że kuchnia to najważniejsze i najbardziej przez wszystkich lubiane pomieszczenie w naszym domu. Cały ten kuchenny cyrk zaczął się w dobudówce, w której pierwotnie mieszkaliśmy-ulokowaliśmy salon na górze, żeby móc cieszyć się gigantyczną kuchnią z wyłożoną boazerią wnęką. Co rano przychodzili tam pracownicy z firmy ojca i jedliśmy razem śniadanie. Gościom, z…
Czytaj dalej

Na co komu blogowanie?

Zastanawiałam się ostatnio, dlaczego założyłam tego bloga. Zabierałam się do tego dość długo. Poprzedni blog, którego kilka lat wcześniej prowadziłam z przyjaciółmi, wpędził nas w niezłe kłopoty. Pod wpływem emocji i impulsu napisaliśmy o paru osobach z klasy coś, czego normalnie nigdy byśmy nie opublikowali. Przyznałam się, bo spora część tego gówna była mojego autorstwa….
Czytaj dalej

Poznańską pyrą być!

Wreszcie ferie! Mój Boże, jak dobrze być poznańska pyrą Ciężki był tamten tydzień po świętach. Nauczyciele, jakby problem przestawiania się z trybu bożonarodzeniowego na roboczy w ogóle ich nie dotyczył, zasypali nas sprawdzianami, kartkówkami, zadaniami domowymi i innego tego typu przyjemnościami. Koszmar. I jak tu uwierzyć, że to wszystko dla TWOJEGO dobra, kiedy śpisz po…
Czytaj dalej