BŻS

FrankfurtTakiRozwinięty

Kiedy po raz pierwszy pojechałam do Frankfurtu, nie miałam ze sobą ani mapy, ani przewodnika. Postanowiłam iść przed siebie i zwiedzać wszystko, co wyda mi się interesujące. Za punkt orientacyjny obrałam sobie wieżę Katedry Cesarskiej. Gdy okazało się, że można na nią wejść, nie wahałam się ani chwili. Oglądanie świata z góry sprawia mi dużą…
Czytaj dalej

BŻS

LeciWpierdol

Mój podopieczny doprowadzał mnie dziś do szału. Niezależnie od tego, co mu proponowałam, odpowiadał: I don`t want to do it. Postanowiłam więc zostawić go samemu sobie i zająć się resztą swoich obowiązków. Mimo góry gier, książek i zabawek do dyspozycji, Alex cały czas łaził za mną i pytał, czy może pograć na tablecie lub pooglądać…
Czytaj dalej

O przyjaźni damsko-męskiej

pszyjaśń damzko mięska

Przyjaźń damsko-męska jest wtedy, kiedy lubisz osobę płci przeciwnej, ale nie chcesz iść z nią ani do łóżka, ani do ołtarza. Mój Boże, jaki ten świat jest prosty…

Szkoła zimowa 2014

Z Muszyny wróciłam cała i zdrowa. Jak cała moja klasa, z wyjątkiem Misia. Śmieszne. Przez trzy dni uskarżał się na ból kolana, ale chodził na stok. Do szpitala pojechał na doczepkę z hipochondrykami i leserami. Okazało się, że tylko jemu naprawdę coś było- naderwał sobie więzadło. Lekarze zrobili mu rentgen i zapakowali nogę w gipsową…
Czytaj dalej

Moja pierwsza szkoła zimowa, czyli „Dziennik młodej narciarki”

Przenieśmy się do roku 2010. Jestem w pierwszej gimnazjum i jadę na pierwszą szkołę zimową. Szczegółowa relacja z tego wyjątkowego tygodnia zachowała się (w formie pomiętego zeszytu w owieczki), bo pani od polskiego kazała nam prowadzić „Dziennik młodego narciarza”. Pomyślałam sobie, że fajnie będzie zestawić opis mojego pierwszego wyjazdu na narty i porównać go z…
Czytaj dalej

O poranku na przystanku

Tydzień temu wybrałyśmy się z Juśką do Poznania na spotkanie z Ekscentryczną. W autobusie miała miejsce absurdalna, lecz zabawna sytuacja. Na przystanku spotkałyśmy mojego starego wuefistę. Sympatyczny facet, ale straszna pierdoła. Przywitałyśmy się. Niestety, rozpoczął pogawędkę. Zrzuciłam ciężar konwersacji na Juśkę i odliczałam minuty do przyjazdu autobusu. No, wreszcie. Zajęłyśmy miejsca w bezpiecznej odległości od…
Czytaj dalej

No chodź na Orlika!

Gdy tylko zrobi się cieplej, chodzimy z Młodym, Kudłatym i Szarmanckim na Orlika. To taki nasz skład podstawowy. Kiedyś towarzyszyła nam Blondyna, ale teraz ma inne zajęcia. Migdalica poszła z nami raz czy dwa, ale chyba nie sprawiało jej to frajdy. Wczoraj towarzyszył nam Przystojniaczek, którego umiejętności bramkarskie wprawiły nas w niemałe osłupienie. Wiele razy…
Czytaj dalej

Przystankowe impresje

W autobusie, jak to w autobusie- różne rzeczy się widzi i słyszy. Czasem także (o zgrozo!) czuje. Nie mam na myśli Chanel No. 5 ani wiosennego powiewu świeżości. Nic z tych rzeczy- tylko pot, cebula i tani Armani. W ramach bonusu- zestaw żenujących zachowań. Oczywiście, nie mówię o wszystkich. Bądźmy jednak szczerzy- jeden upierdliwy pasażer…
Czytaj dalej

„A ty ratuj swoją duszę!”- punkowe katharsis

Zdarza się, że kobiety (w mniej lub bardziej standardowy sposób) robią zakupy pod wpływem impulsu. Niestety, ja też czasem ulegam pokusie. Gdy przyjaciółka w ferie namówiła mnie na koncert Dezertera, zgodziłam się bez wahania, będąc święcie przekonaną, że całe wydarzenie odbędzie się w piątek. Kiedy w domu wyjęłam bilet, żeby się mu bliżej przyjrzeć i…
Czytaj dalej

Z cyklu: rodzinne rozmowy przy stole

Tak się złożyło, że kuchnia to najważniejsze i najbardziej przez wszystkich lubiane pomieszczenie w naszym domu. Cały ten kuchenny cyrk zaczął się w dobudówce, w której pierwotnie mieszkaliśmy-ulokowaliśmy salon na górze, żeby móc cieszyć się gigantyczną kuchnią z wyłożoną boazerią wnęką. Co rano przychodzili tam pracownicy z firmy ojca i jedliśmy razem śniadanie. Gościom, z…
Czytaj dalej