BŻS

LeciWpierdol

Mój podopieczny doprowadzał mnie dziś do szału. Niezależnie od tego, co mu proponowałam, odpowiadał: I don`t want to do it. Postanowiłam więc zostawić go samemu sobie i zająć się resztą swoich obowiązków. Mimo góry gier, książek i zabawek do dyspozycji, Alex cały czas łaził za mną i pytał, czy może pograć na tablecie lub pooglądać…
Czytaj dalej

(Nie)pełen triumf

Jakiś czas temu pisałam, że udało mi się uratować związek przyjaciółki. Poprawka: udało, ale zaledwie na kilka dni. Co miało dupnąć, to dupnęło. Bywa i tak. Grunt, że moja przyjaciółka to silne babsko- zamiast płakać w poduszkę, zapisała się na trening krav magi. Serio. I ponoć całkiem nieźle jej idzie! I tak sobie myślę, że…
Czytaj dalej

„A ty ratuj swoją duszę!”- punkowe katharsis

Zdarza się, że kobiety (w mniej lub bardziej standardowy sposób) robią zakupy pod wpływem impulsu. Niestety, ja też czasem ulegam pokusie. Gdy przyjaciółka w ferie namówiła mnie na koncert Dezertera, zgodziłam się bez wahania, będąc święcie przekonaną, że całe wydarzenie odbędzie się w piątek. Kiedy w domu wyjęłam bilet, żeby się mu bliżej przyjrzeć i…
Czytaj dalej

Na co komu blogowanie?

Zastanawiałam się ostatnio, dlaczego założyłam tego bloga. Zabierałam się do tego dość długo. Poprzedni blog, którego kilka lat wcześniej prowadziłam z przyjaciółmi, wpędził nas w niezłe kłopoty. Pod wpływem emocji i impulsu napisaliśmy o paru osobach z klasy coś, czego normalnie nigdy byśmy nie opublikowali. Przyznałam się, bo spora część tego gówna była mojego autorstwa….
Czytaj dalej

„Coś się kończy, coś się zaczyna”

Porozmawialiśmy. Wpadłam z ciastem, obejrzeliśmy (o, słodka ironio!)  Milczenie owiec. Nie mogłam zebrać się w sobie- pewność siebie spieprzyła hen, daleko, a wzrok uciekał gdzieś w bok. I ta cholerna, obustronna niepewność, niezdecydowanie. Będzie lepiej, czy gorzej? Warto próbować, czy nie warto? Sranie w banie. Dopiero, gdy zostało mi piętnaście minut do autobusu, wzięłam się…
Czytaj dalej

Poświąteczny groch z kapustą

Święta, święta i po świętach. Obżarłam się, ale, na szczęście, nie przytyłam. Wręcz przeciwnie, zapodziałam gdzieś pół kilo. Gdyby tak zapodziać gdzieś jeszcze z trzy albo cztery… Oj, nie pogardziłabym. Spotkałam się z rodziną i z dawno niewidzianymi przyjaciółmi. Co się nagadaliśmy i powygłupialiśmy, to nasze. Dobrze, że w mojej rodzinie nie ma zwyczaju organizowania…
Czytaj dalej

Rodzinny krupnik

Mama dała popis w warzywniaku. Całą rodzinę (z psem na czele!) naszła ochota na krupnik. Tak więc wybrałyśmy się do pobliskiego warzywniaka w celu nabycia niezbędnych składników. Krążyłyśmy sobie radośnie po sklepiku, wrzucając do koszyka a to marcheweczkę, a to pora, a to nadprogramowego grejpfrucika (jeszcze tak z nami źle nie jest, by do krupniku…
Czytaj dalej

Przepraszam, czyli ciasteczka za wybaczenie :)

Przepraszam, że tak długo nie pisałam. No cóż, chronologia i systematyczność z pewnością nie należą do moich zalet Postaram się jednak jakoś wytłumaczyć, żeby nie było: Sporo się u mnie ostatnio wydarzyło. Nie do końca wiedziałam, czym chcę się z Wami podzielić, a co zachować dla siebie- zaufanie to trochę skomplikowana sprawa. No i nie…
Czytaj dalej