BŻS

LeciWpierdol

Mój podopieczny doprowadzał mnie dziś do szału. Niezależnie od tego, co mu proponowałam, odpowiadał: I don`t want to do it. Postanowiłam więc zostawić go samemu sobie i zająć się resztą swoich obowiązków. Mimo góry gier, książek i zabawek do dyspozycji, Alex cały czas łaził za mną i pytał, czy może pograć na tablecie lub pooglądać…
Czytaj dalej

Wszystko stanęło na głowie

Och i ach

Wszystko stanęło na głowie. W październiku rozpocznę studia na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Kudłaty zrezygnował ze studiów w Poznaniu i jedzie ze mną, co oznacza, że będziemy wspólnie: – mieszkać – studiować (co prawda na różnych wydziałach) – pracować (jeśli coś znajdziemy) – chodzić na randki do Planetarium – obżerać się piernikami. Mój…
Czytaj dalej

Jak nie być przegrywem nigdy więcej?

Wczoraj okazało się, że nie dostałam się na wymarzone studia w Poznaniu i we Wrocławiu. Wpisano mnie na listę rezerwową, ale, bądźmy szczerzy, nie mam szans załapać się na wolne miejsce. Czekam jeszcze na wyniki rekrutacji na UMK w Toruniu, ale nie robię sobie wielkich nadziei. Prawo jest jednym z najbardziej obleganych kierunków i trzeba…
Czytaj dalej

Jedziemy!

Nigdy nie byłam na wschodzie Polski. Postanowiłam to zmienić i zaproponowałam ludziom z klasy wycieczkę rowerową po najpiękniejszych miastach, takich jak Białystok, Sandomierz czy też Zamość. Pomysł nie doszedł do skutku. Ostatecznie postanowiliśmy zorganizować wypad nad morze. Misiu (znać harcerza!) opracował trasę, którą możecie zobaczyć na mapce powyżej. Naszym celem jest dotarcie ze Świnoujścia do…
Czytaj dalej

Szkoła zimowa 2014

Z Muszyny wróciłam cała i zdrowa. Jak cała moja klasa, z wyjątkiem Misia. Śmieszne. Przez trzy dni uskarżał się na ból kolana, ale chodził na stok. Do szpitala pojechał na doczepkę z hipochondrykami i leserami. Okazało się, że tylko jemu naprawdę coś było- naderwał sobie więzadło. Lekarze zrobili mu rentgen i zapakowali nogę w gipsową…
Czytaj dalej

No chodź na Orlika!

Gdy tylko zrobi się cieplej, chodzimy z Młodym, Kudłatym i Szarmanckim na Orlika. To taki nasz skład podstawowy. Kiedyś towarzyszyła nam Blondyna, ale teraz ma inne zajęcia. Migdalica poszła z nami raz czy dwa, ale chyba nie sprawiało jej to frajdy. Wczoraj towarzyszył nam Przystojniaczek, którego umiejętności bramkarskie wprawiły nas w niemałe osłupienie. Wiele razy…
Czytaj dalej

„A ty ratuj swoją duszę!”- punkowe katharsis

Zdarza się, że kobiety (w mniej lub bardziej standardowy sposób) robią zakupy pod wpływem impulsu. Niestety, ja też czasem ulegam pokusie. Gdy przyjaciółka w ferie namówiła mnie na koncert Dezertera, zgodziłam się bez wahania, będąc święcie przekonaną, że całe wydarzenie odbędzie się w piątek. Kiedy w domu wyjęłam bilet, żeby się mu bliżej przyjrzeć i…
Czytaj dalej

Z cyklu: rodzinne rozmowy przy stole

Tak się złożyło, że kuchnia to najważniejsze i najbardziej przez wszystkich lubiane pomieszczenie w naszym domu. Cały ten kuchenny cyrk zaczął się w dobudówce, w której pierwotnie mieszkaliśmy-ulokowaliśmy salon na górze, żeby móc cieszyć się gigantyczną kuchnią z wyłożoną boazerią wnęką. Co rano przychodzili tam pracownicy z firmy ojca i jedliśmy razem śniadanie. Gościom, z…
Czytaj dalej

Na co komu blogowanie?

Zastanawiałam się ostatnio, dlaczego założyłam tego bloga. Zabierałam się do tego dość długo. Poprzedni blog, którego kilka lat wcześniej prowadziłam z przyjaciółmi, wpędził nas w niezłe kłopoty. Pod wpływem emocji i impulsu napisaliśmy o paru osobach z klasy coś, czego normalnie nigdy byśmy nie opublikowali. Przyznałam się, bo spora część tego gówna była mojego autorstwa….
Czytaj dalej

„Coś się kończy, coś się zaczyna”

Porozmawialiśmy. Wpadłam z ciastem, obejrzeliśmy (o, słodka ironio!)  Milczenie owiec. Nie mogłam zebrać się w sobie- pewność siebie spieprzyła hen, daleko, a wzrok uciekał gdzieś w bok. I ta cholerna, obustronna niepewność, niezdecydowanie. Będzie lepiej, czy gorzej? Warto próbować, czy nie warto? Sranie w banie. Dopiero, gdy zostało mi piętnaście minut do autobusu, wzięłam się…
Czytaj dalej