BŻS

Paradoksalnie, poznałam fantastyczną dziewczynę, która istnieje naprawdę. Od dłuższego czasu krążyłyśmy wokół siebie. A to słyszałyśmy o sobie nawzajem wiele dobrego od wspólnych znajomych, a to minęłyśmy się gdzieś w przelocie…

Ostatecznie spotkałyśmy się na Sylwestrze u Ortezy. Gdy dowiedziałam się, że Karo chce mnie poznać, moja próżność została mile połechtana, a ego rosło jak na drożdżach. Szybko przypadłyśmy sobie do gustu. Nasza znajomość zacieśniła się w łazience, gdzie wspólnymi siłami ratowałyśmy Ortezę, której Sowietskoje Igristoje najwyraźniej nie przypadł do gustu. Cóż, nic tak nie jednoczy jak wspólna niedola pod postacią rzygającej Ortezy, uparcie odmawiającej przyjęcia jakichkolwiek płynów.

Parę dni temu umówiłyśmy na kawę do Poznania. Miałam spory ubaw, przyglądając się Karo, która próbowała mnie wypatrzyć wśród ludzi spacerujących po Starym Rynku. Biedna, była bez okularów, a ja w mojej czapce-śwince wyglądam nieco inaczej (czytaj: jak pięcioletnie dziecko).

Gdy w końcu mnie odnalazła, ruszyłyśmy do kawiarni. Kątem oka dostrzegłam, że Karo niesie dużą, papierową torbę, w której coś obiecująco pobrzękiwało. Okazało się, że właśnie dziś skończyła osiemnaście lat. Rozmawiało się nam tak dobrze, że postanowiłyśmy wyskoczyć jeszcze na jej pierwsze legalne piwo. Znalazłyśmy klimatyczne miejsce i stanęłyśmy przy barze, zastanawiając się na co mamy ochotę. Zgodnie stwierdziłyśmy, że nie będziemy się patyczkować i zamówimy sobie coś mocniejszego. Idąc po stromych, krętych schodach do piwniczki, udawałam, że jestem panią sytuacji i na pewno nie porozlewam naszych drinków. Cała operacja zakończyła się sukcesem i myślę, że jest dla mnie przyszłość w zawodzie kelnera.
Nawet nie zauważyłam, kiedy nasze spotkanie dobiegło końca. Karo zapakowała mnie do tramwaju, który miał mnie zawieść pod sam Dworzec Główny. Nie miałam pojęcia, jaką trasą jadę, ale z racji, że byłam w czapce-śwince, bez problemu otrzymałam pomoc od współpasażerów, wzbudzając powszechną wesołość. Gdy w końcu dotarłam na miejsce, znalazłam odpowiedni peron i wsiadłam do pociągu, zaczęłam rozglądać się za wolnym miejscem.

Stanęłam nad jakimś facetem, który rozmawiał przez telefon.
- Mogę? – spytałam. Facet zmierzył mnie rozbawionym spojrzeniem i skinął głową. Rozebrałam się, rozsiadłam się wygodnie i zaczęłam czytać gazetę. No dobra. Po kilku głębszych nie miałam głowy do czytania o polityce, więc zaczęłam podsłuchiwać, o czym to rozmawia mój współpasażer. Lubię przyglądać się ludziom i zastanawiać się, kim są. Niestety, rozmówczyni mojego współpasażera poruszała wyjątkowo nieciekawe tematy, więc się wyłączyłam.

Nagle mój współpasażer szepnął konfidencjonalnie do słuchawki:
- Wiesz, nie mogę teraz o TYM rozmawiać, bo obok mnie ktoś siedzi.
Rozbawiona i lekko wstawiona, spojrzałam na niego, roześmiałam się i powiedziałam:
- A co tam, niech się pan nie krępuje.

To był błąd. Zamiast ciekawych, pikantnych lub zabawnych szczegółów słuchałam o problemach związanych z niską jakością życia seksualnego mojego współpasażera. Sodoma i Gomora, mówię wam…

6 komentarzy do “BŻS

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>