Poznańską pyrą być!

Wreszcie ferie! Mój Boże, jak dobrze być poznańska pyrą :)

Ciężki był tamten tydzień po świętach. Nauczyciele, jakby problem przestawiania się z trybu bożonarodzeniowego na roboczy w ogóle ich nie dotyczył, zasypali nas sprawdzianami, kartkówkami, zadaniami domowymi i innego tego typu przyjemnościami. Koszmar. I jak tu uwierzyć, że to wszystko dla TWOJEGO dobra, kiedy śpisz po parę godzin na dobę i zupełnie zapomniałeś, co to czas wolny i życie osobiste? O towarzyskim nie wspominając… Migdalica, która odchorowywała Sylwestra i pojawiła się dopiero w czwartek, zastanawiała się, jakim cudem udało się nam przetrwać to piekło. Mimo zapierdalanka, wszystkim się chciało. Kilku narwańców (bardzo sympatycznych zresztą) dopięło swego i w naszej szkole powstało kółko gier planszowych. O dziwo, zainteresowanych znalazło się całkiem sporo- dobrze, niech mają bambaryły radochę, że jest na świecie tylu desperatów, którzy nie mają pomysłu na piątkowy wieczór. A tak na serio- myślę, że lepiej ślęczeć wspólnie nad planszą, niż samotnie przed komputerem. Miałam nawet zamiar pójść na pierwsze spotkanie. Nabiłabym kumplom z klasy frekwencję, pogadałabym sobie z ludźmi, no i może, przy odrobinie szczęścia, znalazłabym godnego przeciwnika w Scrabble. Niestety, osiem lekcji i WF skutecznie mnie zmogły- zamiast na wieczorek gier- prosto do łóżeczka.

Na szczęście weekend wszystko mi wynagrodził. Ciężki tydzień odespałam i w sobotnie popołudnie byłam już w stanie używalności. Dałam się wyciągnąć dwóm dobrym biczom (także bardzo sympatycznym zresztą) na jedzeniową pielgrzymkę po Poznaniu. Cud, że się nie pochorowałam… Zaczęłyśmy od naszej ulubionej kawiarni- Cacao Republiki. Kawiarni? A może raczej czekoladziarni? Bo pijalnia czekolady brzmi beznadziejnie… Tak czy siak, serwowana tam gorąca czekolada jest gęsta i czarna jak noc- no, chyba, że zamówicie hybrydę w postaci białej z sorbetem malinowym. Osobiście polecam wersję z wiśniówką i owocami z nalewki- coś fantastycznego, podobnie jak gigantyczne desery i sławna na całe miasto tarta malinowa. Ciekawe, skąd oni biorą w zimie tyle malin… W każdym bądź razie- bardzo klimatyczne, kameralne miejsce. Gdybyście kiedykolwiek byli w Poznaniu- warto wstąpić.

Powyżej: obiekt moich westchnień. Wyobraźcie sobie, że już od wejścia czuć zapach czekolady… Jak dobrze, że wracam tam w środę z przyjaciółkami :)

Kiedy wszystko się uleżało jak trzeba, a poziom insuliny wrócił do normy, postanowiłyśmy połazić po Starym Rynku i Placu Wolności. Wstąpiłyśmy do Empiku i przeżyłyśmy mały szok. Kurde mol, dlaczego te wszystkie książki i płyty są tak cholernie drogie? A potem dziwmy się, że społeczeństwo nie czyta (1 książka na obywatela to mierny wynik i ciekawi mnie, ilu osobom wyrabiam normę) i głupie jest. No, ale skoro za cenę jednej książeczki (nawet króciutkiej!) możemy przez miesiąc rozkoszować się luksusem telewizji satelitarnej… Zastanówmy się, co by tu wybrać. I niech mi ktoś spróbuje wyjechać z tekstem, że są jeszcze biblioteki. Gówno, nie biblioteki! Gdybym korzystała wyłącznie z bibliotek, książkę wydaną w 2012r. przeczytałabym dwadzieścia lat później, zakładając, że nie wcięło jej po drodze. Kurwicy można dostać.

Dobra, nie miotam już bluzgami, bo potem ktoś znajomy przeczyta i będzie wstyd. W każdym razie, zdenerwowałam się, a nie to było celem mojego piątkowego wieczoru. Celem było zjedzenie czegoś dobrego w równie dobrym towarzystwie. No i pogaduchy. Dużo pogaduchów. I cele te, pomimo 5% VAT na książki, udało się zrealizować. Dobrze się czasem komuś wygadać i przerobić problemy wspólnie.

W niedzielę wybrałam się z Juśką (genialne zdrobnienie, nigdzie podobnego nie słyszałam :) ) i jej rodzicami do teatru na Popera. Sztuka raczej mi się podobała, chociaż ciągle mam wrażenie, że nie udało mi się wszystkiego do końca zrozumieć. Zainteresowanych odsyłam tu:
http://www.rp.pl/artykul/797327.html
. Żeby nie telepać się po nocy autobusami, przenocowałam. Nie mogłyśmy zasnąć, gadałyśmy chyba do trzeciej. Rozrzut tematów miałyśmy niezły- od spraw wagi państwowej po dupę Maryni.

Następnego dnia spotkałyśmy się z częścią klasy u kumpla, który mieszka niedaleko. Obejrzeliśmy Batmana (Mroczny rycerz powstaje). Nie przepadam za amerykańskimi filmami o superhirołs, ale ten był pierwszym, który przypadł mi do gustu. Nie mogę jednak ogarnąć pewnego faktu- dlaczego wszyscy tak podniecają się postacią Jokera?  Byłam nieźle zdziwiona, gdy dowiedziałam się, że za tę kreację Heath Ledger dostał (pośmiertnie, co prawda) Oscara. O wiele większe wrażenie wywarł na mnie Tom Hardy w roli Bane`a. Kurczę, normalnie jakbym spotkała uosobienie wszystkich lęków z dzieciństwa- łysy, napakowany mutant w przerażającej masce (i o przerażającym głosie!), który łamie swoim przeciwnikom kości lub skręca im kark. Nigdy się nie połamałam (odpukać!), ale gdy tylko słyszę dźwięk trzeszczących lub pękających kości- mam ochotę uciekać i wymiotować jednocześnie.

A propos` kina- w noc z niedzieli na poniedziałek spotykamy się u mnie i zrobimy sobie maraton Matrixa. Wstyd przyznać, ale nie nie widziałam ani jednej części trylogii braci (teraz: rodzeństwa, bo Larry stał się Laną) Wachowskich. Co do dalszych planów- chwilowo nie istnieją, wiem tylko, że dziś czeka mnie trudna rozmowa. Na szczęście, niezależnie od jej wyniku w środę i tak idę z dziewczynami na gorącą czekoladę…

PS Rozwijam się literacko. Czego rżycie? Udało mi się namówić Małgorzatę Karolinę Piekarską i Annę Onichimowską na wywiad. Wstępnie- do szkolnej gazetki, ale być może będę mogła opublikować je także tutaj.

9 komentarzy do “Poznańską pyrą być!

  1. Ano, wizyta w Cacao była zacna. Choć nie wiem, jak udało ci się jeszcze potem zmieścić mrożony jogurt, kurczaczki i frytki. W końcu jesz więcej ode mnie!!!
    Mam nadzieję, że niedziela wypali. No, chyba, że Wiocha pokryje się rozkosznie kilkudziesięciocentymetrową warstwą śnieżynek, bo wtedy będziemy w białej dupie :)
    Miłego łikendu.

    • Nie wiem, jak to wszystko się zmieściło. Ach, te uroku przepastnego, kobiecego żołądka :) Jak tak dalej pójdzie, to zostanę adoptowaną córką Grycanek :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>