Poświąteczny groch z kapustą

Święta, święta i po świętach.

Obżarłam się, ale, na szczęście, nie przytyłam. Wręcz przeciwnie, zapodziałam gdzieś pół kilo. Gdyby tak zapodziać gdzieś jeszcze z trzy albo cztery… Oj, nie pogardziłabym.

Spotkałam się z rodziną i z dawno niewidzianymi przyjaciółmi. Co się nagadaliśmy i powygłupialiśmy, to nasze. Dobrze, że w mojej rodzinie nie ma zwyczaju organizowania pięćdziesięcioosobowych spędów. Wspaniale, że bliskość nie jest warunkowana więzami krwi.

Wyjechaliśmy też z rodzinką na parę dni do lasu. Cisza, spokój, natura na wyciągnięcie ręki… Potrzebowałam tego. Praca, a właściwie: robota. Praca kojarzy się z urzędasem za biurkiem lub ze sprzątaniem, a gdy człowiek powie robota, to od razu wiadomo, co jest na rzeczy. Lubię się zmachać, a jeszcze bardziej lubię się zmachać i widzieć efekty :)

Pierwszy raz w życiu widziałam kowalika. Piękny, kolorowy ptak. A gdy łaziliśmy z Młodym i psem po młodniku, trzy łanie i jeden jeleń przeszły koło nas. W ogóle się nie śpieszyły, jakby wiedziały, że nie zrobimy im krzywdy. Widziałam też, jak się oprawia upolowanego dzika. Obrzydliwe.

Prezenty były naprawdę udane. Przemyślane, urocze… Jeszcze raz dziękuję :) Rodzice postanowili kupić mi wreszcie od wielu lat wyczekiwane łóżko. Niby nie było źle przez te parę lat- w śpiworze ani na sienniku nie spałam, ale prawdopodobnie nawet to byłoby lepsze od mojego tapczanu. W rodzinie krążą żarty, że coś jest na rzeczy, skoro dwuosobowy tapczan zamieniam na jednoosobowe łóżko. I nikomu przez myśl nie przejdzie, że ów tapczan jest po prostu cholernie niewygodny….

Najbardziej zaskoczył mnie prezent od zmarłej w tym roku wychowawczyni. Osoba z rodziny przekazała naszej klasie życzenia i … Kartki, na których podczas obozu adaptacyjnego w I gimnazjum mieliśmy napisać coś miłego o każdym z nas. Do tego jeszcze zdjęcia. Niscy, okrąglutcy, dziecinni… Boże, jak dobrze, że dojrzewanie istnieje :)

W każdym bądź razie- dla mnie ten podarunek był małym szokiem. Tym bardziej, że kilka dni przedtem zastanawiałyśmy się z Migdalicą, gdzie te kartki mogą być i próbowałyśmy sobie przypomnieć najśmieszniejsze wpisy. No i skoro trzymała te pomazane pisakami papierzyska w domu przez ponad cztery lata, to musieliśmy być dla Niej ważni. Głupio mi, bo ja nie traktowałam naszych relacji nawet w połowie tak poważnie jak Ona.

Zawsze dziwnie się czułam w Jej obecności. Miałam wrażenie, że postrzega ludzi lepszymi, niż byli w rzeczywistości. To, w połączeniu z wrażliwością i troską tworzyło dziwną mieszankę. Nie tylko irytującą (czasem aż miałam ochotę podejść, potrząsnąć i zapytać: kobieto, w jakim ty świecie żyjesz?), ale i budzącą wyrzuty sumienia.

Na każdej z tych kartek był też wpis od Niej. Pani Profesor, chyba Cię rozczarowałam. Nie jestem ani dobrym organizatorem, ani bezinteresownym człowiekiem.

Dziwne były te moje święta. Dziwne, ale na swój sposób udane. Muszę się zbierać, bo za godzinę lecę świętować Sylwestra z przyjaciółmi, a nawet się nie umyłam :) Brudas.

PS Jak zwykle, podczas obcowania z przyrodą, nie miałam ze sobą aparatu. Zdjęcie pięknego kowalika pochodzi z:


http://www.mateuszmatysiak.pl/usr/Image/gallery/79dabcf681Kowalik181107_2L8C6245.jpg

6 komentarzy do “Poświąteczny groch z kapustą

  1. Niom, na mnie te kartki też zrobiły wrażenie. Wszystkie takie niepogniecione, w teczuszce…jak dorośli to robią, że nigdy nic nie gniotą?!
    A groch z kapustą jest okropny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>